Rośliny do sypialni – sukulenty

Fotografia przedstawia rośliny na półce w sypialni.

Czy ktoś z Was urządza właśnie swoją sypialnię? A może robi jej mały upgrade? Jeżeli tak, to proponuję zastanowić się nad uwzględnieniem w tej przestrzeni roślin doniczkowych!

Nie od dzisiaj wiemy, że rośliny wpływają korzystnie na nasze zdrowie i psychikę. Warto więc zadbać o to, aby otaczać się nimi na co dzień. Jeżeli nie jesteście szczęśliwymi posiadaczami ogrodu czy balkonu, to nic nie szkodzi! Zaproście rośliny doniczkowe do wnętrz swoich mieszkań, a gwarantuję, że będziecie zadowoleni!

Sypialnia jest najważniejszym pomieszczeniem w naszych mieszkaniach. To właśnie tutaj przychodzimy po całym dniu pracy aby zregenerować nasze siły, więc bardzo ważne jest to co znajdzie się w jej wnętrzu. Ja polecam oczywiście zaopatrzenie się w rośliny doniczkowe!

Jakie są najlepsze rośliny do sypialni? Sukulenty!

Sukulenty to rośliny pochodzące z rejonów świata, w których nie mamy nadmiernych opadów i każda kropla wody jest na wagę złota! Ale co to ma wspólnego z urządzaniem naszej sypialni? Wbrew pozorom całkiem sporo!

Każdy z nas pamięta (lepiej lub gorzej), że wszystkie rośliny świata przeprowadzają fotosyntezę, dzięki której dwutlenek węgla zostaje pochłonięty z powietrza, a w zamian dostajemy życiodajny tlen! Większość roślin prowadzi ten proces za dnia – ale nie sukulenty! Te niepozorne oszczędne szkraby przystosowując się do nieciekawych warunków środowiska panujących na obszarach ich naturalnego występowania wykształciły mechanizm fotosyntezy, który działa nocą. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – w ten sposób sukulenty ograniczają straty wody do minimum. Nocą jest przecież zdecydowanie chłodniej niż w upalne dni, a podczas fotosyntezy aparaty szparkowe roślin są otwarte, co skutkuje odparowywaniem wody z rośliny. Zatem prowadzenie tego procesu w za dnia można by uznać za nadmierną rozrzutność z ich strony. Sukulenty pod tym względem są bardzo zaradne i myślę, że powinniśmy się od nich uczyć racjonalnego gospodarowania wodą!

Puenta jest taka, że ustawiając sukulenty w naszych sypialniach dostarczamy sobie dodatkową porcję tlenu nocą! Dzięki temu lepiej się wyśpimy i wypoczniemy!

Oczywiście, jeżeli macie koło łóżka palmę albo inną klasyczną roślinkę, to nie wyrzucajcie jej na śmietnik czy do innego pokoju, bo “zabierze” nam nocą tlen.. Rośliny, które prowadzą normalną dzienną fotosyntezę również możemy z powodzeniem wykorzystać w naszych wnętrzach – z sypialnią włącznie 🙂 W nocy faktycznie produkują one dwutlenek węgla, ale nie jest to w żadnym stopniu szkodliwe dla naszego zdrowia. Biorąc pod uwagę całą dobę i tak ilość tlenu jaką dostajemy od roślin jest wyższa niż wydalany przez nie CO2!

A teraz przedstawię Wam kilka gatunków sukulentów, którymi warto się zainteresować:

Aloe vera – aloes zwyczajny

Przepiękna roślina, która pochodzi z rejonów gorącego Półwyspu Arabskiego. Jest raczej bezobsługowa, nawet jak o niej zapomnimy na jakiś czas, to sobie świetnie poradzi. Potrzebuje koniecznie słonecznego stanowiska oraz odpowiednio przepuszczalnej ziemi – najlepsze będzie podłoże dla kaktusów. Doniczka raczej ceramiczna, ponieważ jest ciężka i zapobiegnie ewentualnym wywrotkom. Z nawożeniem nie szalejemy – maksymalnie raz w miesiącu w okresie wegetacji (wiosna-jesień). Jeżeli nasz aloes chcemy wykorzystywać leczniczo, to konieczne jest stosowanie nawozów ekologicznych.

Podlewamy raczej oszczędnie, po delikatnym przeschnięciu ziemi w doniczce. W okresie zimowym ograniczamy ten zabieg do minimum (raz na miesiąc w zupełności wystarczy). Bardzo ważne jest aby nie podlewać rośliny po liściach, ponieważ woda, która zgromadzi się w jej rozetkach może doprowadzić do zagniwania liści. Może się zdarzyć, że mimo prawidłowego podlewania rośliny i tak niektóre liście nam zżółkną. Nie martwcie się – to naturalny proces, który zachodzi u aloesów – po prostu pozbywają się starych liści. Wtedy powinniśmy ruszyć im z pomocną dłonią z sekatorem i odciąć delikwenta! Dzięki temu roślina nie będzie już obciążona niechcianym starym liściem i zainwestuje swoją energię w produkcję nowych!

Aloesy w doniczkach widoczne na targowym straganie.

Sansevieria sp. – sansewieria, wężownica lub tzw. “język teściowej”

Sansewieria to roślina, którą możemy kojarzyć z przestrzeniami biurowymi, gdzie często wykorzystywano ją w oszczędnych w formie aranżacjach wnętrz. Dlaczego? Ponieważ jest to rodzaj rośliny, który na prawdę nie wymaga od nas praktycznie żadnej ingerencji!

Wiele osób kojarzy tą roślinę, ale nie jest w stanie poprawnie jej nazwać. Potoczna nazwa sansewierii to “język teściowej” – co ma odniesienie do wyjątkowo ostrych brzegów oraz końcówek liści, które wyrastają z podziemnego kłącza. To określenie trochę trąci stereotypowym myśleniem o naszych kochanych teściowych.. ale cóż.. utarło się tak i już 🙂

Sansewieria jest również zaliczana do grupy sukulentów, które bardzo dobrze sprawdzą się w naszej sypialni – ale nie tylko! Pojawiła się na liście, którą opublikowało NASA (od ang. National Aeronautics and Space Administration), gdzie znajduje się wśród 17-stu roślin najlepiej filtrujących powietrze z zanieczyszczeń.

Zdjęcie przedstaiwa roślinę o nazwie sansewieria, która znajduje się w doniczce. Stoi na dywanie obok kanapy.

Zamioculcas zamifolia – zamiokulkas zamiolistny

Zamiokulkasy są roślinami o minimalnych potrzebach. Bardzo dobrze sprawdzą się w przypadku osób zapracowanych, które nie są w stanie poświęcić im zbyt dużo uwagi. Świetnie nadają się również do aranżacji przestrzeni biurowych lub hotelowych.

Zamiokulkasy są zaliczane do roślin, które tak jak wcześniej wymieniony aloes i sansewieria prowadzą fotosyntezę nocą. Z tego względu powinniśmy rozważyć możliwość ich zaistnienia w naszej sypialnii.

Zamiokulkas pochodzi z Afryki Wschodniej, więc to roślina przyzwyczajona do wzrostu w niekorzystnych warunkach oraz okresowych niedoborów wody. Ma pierzastozłożone, skórzaste, błyszczące liście, które wyrastają z podziemnego kłącza. Do prawidłowego funkcjonowania wystarczy mu ok 3-4 godzin światła w ciągu dnia. Najlepiej poczuje się blisko zachodniego okna, ale na południowej wystawie słonecznej nie będzie bardzo narzekał (wtedy trzeba go nieco bardziej odsunąć :)). Najbardziej odpowiednie podłoże dla tej rośliny to ziemia do sukulentów.

Zamiokulkas jest bardzo wrażliwy na nadmiar opiekuńczości związany z podlewaniem, ponieważ jego korzenie są bardzo podatne na gnicie. Lepiej go trochę przesuszyć niż zalać. Podlewamy dopiero jak ziemia nam ładnie przeschnie. Zamiokulkasy nie są również fanami zraszania.. ale na pewno od czasu do czasu nie zaszkodzi przetarcie listków zwilżoną szmatką, żeby usunąć nadmiar kurzu, który się na nich nagromadził.

Zdjęcie przedstawia roślinę zamiokulkas na tle mieszkania.

Ostatnio dodane posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *